Marmurkowa spódnica okazała się dla mnie za długa. Żal mi było ją skracać. Podciągnęłam ją do góry, mama pomogła mi odpruć szlufki, guziki, zamek, doszyć gumkę i powstał nowy ciuch – sukienka. Podoba mi się o wiele bardziej. W tym zestawie spędziłam niedzielę oraz dzisiejszy dzień i muszę przyznać, że czułam się wyjątkowo dobrze. I chyba nie muszę wspominać, że czarne rajstopy to ostatnio moje uzależnienie? ;) Od poniedziałku mam wolne od szkoły. Maturzyści piszą egzaminy, a ja będę leniuchować. Tytuł stąd. Bo trawa jest zielona i piosenka taka wiosenna;)



fot. Ewelina
dress, cardigan, belt – vintage; bow – diy; leggings – new yorker; shoes – deezee



